26 czerwca 2026 r. wybraliśmy się nad jezioro w Sławie, gdzie słońce grzało jak gigantyczna letnia żarówka, a delikatny wiatr działał jak naturalny, darmowy wentylator. Na szczęście mieliśmy dostęp do lodów, które skutecznie chroniły nas przed przemianą w wersję „letniego budyniu”.
Każdy wybrał swój ulubiony smak, a dzikie kaczki krążyły w pobliżu jak profesjonalne degustatorki lodów, wyraźnie zainteresowane naszymi wafelkami - ale tym razem obeszły się smakiem. Spacer brzegiem jeziora był idealny, a mieszkańcy zgodnie stwierdzili, że takie wyjazdy powinny być obowiązkowe i częste...











